Strona główna > Kenting > wiosenno-letnia przerwa

wiosenno-letnia przerwa

Niezależnie od tego czy jest się w Polsce czy na Tajwanie przerwa na początku kwietnia każdemu się należy. Korzystając z okazji postanowiłam wybrać się na 4 dni do Kenting miasteczka położonego na południowym krańcu Tajwanu, które na kilka dni zamieniło się w festiwalową wioskę. Wiosenna przerwa w letnią pogodę tego nam było trzeba. Przerwa ta była zbawieniem szczególnie po dość udanym weekendzie oraz pracowitym środku tygodnia. Zacznę więc od początku.

IMPREZOWO

Niestety planowanej półrocznej abstynencji nie udało się dotrzymać a to za sprawą rozrastającej się liczby kontaktów towarzyskich (niestety w większości poza azjatyckich) co spowodowało, że na 72 godziny zapomniałam, że jestem na Tajwanie. Piątkowa impreza latynoska zakończyła się o 9 rano na wspólnym międzynarodowym śniadaniu i po kilku godzinach spania poszliśmy na “obiad”.

Po ciężkim łikendzie nastał okres pierwszych kolokwiów. Na pierwszy ogień poszedł język chiński gdzie pod 98% (chiński dziobak) pojawił się napis “hen hao” co w mniej więcej oznacza “bardzo dobrze” oraz… uśmiech taki z oczkami i ustami “:)” (to tak a propos infantylnej postawy tajwanczyków w tym nauczycieli). Po zaliczeniu jeszcze jednego kolokwium postanowiliśmy uczcić nadejście przerwy wiosennej…. filmem. Nasz film zakończył się nad jeziorem położonym na naszym kampusie gdzie przy akompaniamencie gitary śpiewaliśmy na parę głosów “Panie Janie” (w różnych językach).

WEEKEND

W piątek rano wraz z dwoma Polakami i Szwajcarem udaliśmy się na długi weekend na południe Tajwanu. Po kilku godzinnej jeździe autobusem dotarliśmy do Kaosiung miejsca ostatniej przesiadki gdzie miała do nas dołączyć znajoma Tajwanka. W tak zwanym międzyczasie atakowali nas miejscowi oferując przewóz w tej samej cenie co autobus. Grzechem było więc nie skorzystać. Wiedzieliśmy, że będzie szybko ale nie aż tak. Trasę 3 godzinną zrobił w 2 godziny czym dostarczył nam nie lada wrażeń szczególnie, że większość trasy jechał na pasie dla skuterów (gdzie według naszej oceny na pewno się nie zmieści) bądź poboczo-chodnikiem. Według naszych szacunków parę kilometrów zrobiliśmy również offroadem (coś między trawnikiem a piaskiem). Pan taksówkarz nie znał żadnych zasad obowiązujących na drodze a ponadto był prawdopodobnie daltonistą bo ciągle mu się wydawało, że to nie czerwone tylko ciemnopomarańczowe światło:P Po przyjeździe na pole namiotowe zostaliśmy przywitani głosem z megafonu mówiącym, że niestety biali przyjechali co mimo słabej znajomości chińskiego zrozumieliśmy bez problemu. Nie zniechęciło to nas jednak do rozbicia namiotu pod palmą. Wymyśliliśmy więc grę, że za każdym razem jak usłyszymy głos z megafonu musimy usiąść (lub kucnąć jeżeli podłoże nie jest odpowiednie) nie mogliśmy też mówić innym czemu tak robimy.  Po rozbiciu obozowiska udaliśmy się do miasta wypożyczyć skutery. Cena trochę nas odstraszyła w związku z tym postanowiliśmy się nieco ścisnąć na jednym skuterze pojechali chłopcy (2osoby) na drugim dziewczynki (ilości sztuk 3). Mi przypadło zaszczytne miejsce w drugim rzędzie:P Baliśmy się, że tym samym wzbudzimy zainteresowanie panów w niebieskich mundurach jednak co ciekawa oni jako jedyni udawali, że nas nie widzą. Wieczorem camping był pełen a połowa jak się okazało to nasi znajomi:)

Kąpiele w morzu, kilku godzinny spacer po parku narodowym z pięknymi widokami to tylko kilka atrakcji przewidzianych na sobotę. Gwoździem programu miał być koncert muzyki elektronicznej, na który udaliśmy się na skuterach (oddalony o jakieś 20 km), który w dalszej części programu posłużył nam za magazyn napoi wyskokowych. Po rozgoszczeniu się na murku koło skrzyżowania, na którym ruchem kierował policjant rozpoczęliśmy naszą grę, która polegała na tym, że gdy usłyszymy gwizdek każdy musi wypić łyka swojego “napoju”. Musze przyznać, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, że policjanci gwiżdżą tak ekspresyjnie co tylko wywołało u nas kupę śmiechu i mimo dużej ilości alkoholu przyśpieszyło nasz biforek. Koncert był ok europejscy dj’e więc nie do końca to co chciałam zobaczyć. Jednak kto szuka nie błądzi i tak na terenie festivalu znaleźliśmy darmową trampolinę, którą nie omieszkaliśmy okupować przez dość długi czas. Jednym słowem było git. Zmęczeni i głodni poranne gastro postanowiliśmy załatwić ośmiornicą z grilla co udało nam się w 100%. Niedzielny poranek do najlżejszych nie należał. i Szybko jednak doprowadziliśmy się do formy i poszliśmy popływać. Na mieście tłumy, w jadłodajniach tłumy, na plaży tłumy typowe miasteczko festiwalowe. Część osób pojechała po skutery gdzie nieopatrznie policjanci zaglądnęli to bagażnika wypełnionego butelkami i puszkami z poprzedniego wieczora. Jednak po kilku nieudanych próbach widocznie doszli do wniosku, że 2 osoby nie mogły wypić tyle alkoholu:P Ja wraz z kilkunastoma znajomymi udałam się na plażę gdzie spędziliśmy po południe. Nikomu nie chciało się iść do sklepu w związku z tym sklep przychodził do nas:P Jakie było moje zaskoczenie gdy sprzedawcy w firmowych strojach z jednego z pobliskich supermarketów zbierali zamówienia na plaży i dostarczali zamówione zakupy w przeciągu kilku minut. Grzechem więc było nie skorzystać…. Wieczór zakończyliśmy imprezą na plaży gdzie cały czas puszczali sztuczne ognie. Niesamowite widoki przez parę godzin i długie rozmowy do rana jednym słowem cudo!

To tyle w telegraficznym skrócie dołączam link do zdjęć z wycieczki: http://picasaweb.google.com/agata.maj/Kenting02#

To są zdjęcia tylko z dwóch dni pozostałe dodam jutro do albumu. Reszta zdjęć w kolejnych odcinku “Co MAJą na Tajwanie”.

PS: Wszystkie piwa azjatyckie: japońskie, koreańskie, tajwanskie, singapurskie smakują tak samo

PPS: W Szwajcarii ludzi masowa “wypisują się” z kościoła katolickiego ponieważ pozostanie “w wierze” łączy się ze ściąganiem z pensji kwoty wynoszącej kilka set złotych rocznie.

Kategorie:Kenting
  1. Edi
    Kwiecień 7, 2010 o 12:24 pm | #1

    Czyżbyś znalazła sobie chłopaka? :)

    • Kwiecień 7, 2010 o 12:34 pm | #2

      Życie tutaj jest bajeczne no ale bez przesady na białym koniu nikt nie pomyka:) Edi wiec, że dzień, w którym Maj znajdzie sobie chłopaka zostanie uznany za święto narodowe w Polsce i na Tajwanie jednocześnie:P

  2. Robcio
    Kwiecień 7, 2010 o 12:35 pm | #3

    a co bylo w poniedzialek ?!

    • Kwiecień 7, 2010 o 3:52 pm | #4

      A w poniedziałek była gra i szalony kierowca ale może te opowieści dołączę do kolejnego odcinka z serii co MAJą na Tajwanie:)

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.