Strona główna > Hsinchu > Jedziemy na wycieczkę bierzemy misia w teczkę.

Jedziemy na wycieczkę bierzemy misia w teczkę.

WYCIECZKA (NIESTETY BEZ MISIA)

W niedzielę skoro świt wraz z 40 osobową grupą udaliśmy się na wycieczkę do “Aborygeńskiej wioski” położonej mniej więcej w centralnej części Tajwanu. Dobrzy, że moje oczekiwania w stosunku do miejsc, które zwiedzam są dość elastyczne w związku z tym nie przeszkadzało mi fakt, że owa wioska okazała się “aborygeńska” w 10%. Pozostałe 90% to park rozrywki, w którym grupa wyblakłych ludzi stanowiła dodatkową atrakcję dnia (dlatego dziwie się, że nie odstaliśmy zniżki na bilet lub jakiegoś red bulla by nie zabrakło nam sił na wygibasy). Powodem do fotografowania naszej grupy było np zjazd po wodnej zjeżdżalni bez pelerynek przeciwdeszczowych (co dla nas nie ukrywam było największą frajdą). Dlatego będąc przemoczonym do suchej nitki postanowiliśmy…. zjechać jeszcze raz by móc partycypować w wyborach miss mokrego podkoszulka ( niestety i tym razem nie udało mi się wygrać zajęłam jednak zaszczytne drugie miejsce). Wycieczkę zaliczyłabym do bardzo udanych gdyby nie indyjska rodzinka, której wszystko się pomyliło a zwłaszcza godzina i miejsce spotkania (%&!#$%). W parku mieliśmy możliwość obejrzenia również występu aborygenów (oczywiście w języku chińskim) oraz spróbowania tubylczego jadła (ryż z czymś zapiekany w bambusie). Po wskazaniu paluszkiem bambusa pan sprawnie naruszał jego konstrukcje za pomocą kija samobija i tak pęknięte drewienko odsłaniało nasz lunch(nie powaliło mnie na kolana).

Po aktywnie spędzonym na karuzelach, rollercosterach, stacji kosmiczne, jurassic parku, przedpołudniu udaliśmy się na rejs po jeziorze “Sun Moon Lake” wcześniej zaopatrując się w Tajwański specjały. Podczas rejsu mieliśmy okazję zobaczyć występ “spóźnionych osób”, które za karę zatańczyły i zaśpiewały tutejszy hicior, do którego oglądnięcia serdecznie zapraszam:

MÓWIENIE PO CHIŃSKU

Wraz z kolegami ze Szwajcarskimi kolegami Stefanem i Vinzentem (musia.łam wsta,wić ich imi*ona bo wiem, że prób^ują tłumacz.yć mojego bloga:P) staramy się używać chińskiego w sklepie oraz na stołówce niestety z marnym skutkiem. Po wypowiedzeniu chińskiego zdania “Poproszę kawę” następuję konsternacja ze strony interlokutora, który szuka wśród dość limitowanej ilość angielskich słów, dźwięków odpowiadających tym wypowiedzianym przez nas. Podejście numer 2 zwykle jest już po angielsku, gdzie po krótkiej chwili ciszy następuje przeciągłe “aaaaaaa” oznaczające zrozumienie naszej prośby.

Jednak nie tylko my napotykamy na barierę językową działa to również znakomicie w drugą stronę. Dzisiaj podczas lekcji chińskiego jeden z naszych kolegów zapytał się naszej lao szi (nauczycielki) jak jest po chińsku fasola – bean (przyp. red.). A dialog ten miał następującą formę:

A: How to say bean in English?

B: What Mercedes Benz??

Nie muszę mówić, że wytłumaczenie o co nam chodzi zajęło im kilka minut (ja w tym czasie zwijałam się ze śmiechu pod ławką).

CIEKAWOSTKI O ROŚLINKACH i ZWIERZĘTACH (TAJWAŃSKA ODMIANA LEŚNYCH SSAKÓW ZWANA PRZEZE MNIE SSAKI OKIENNE)

Tajwańczycy podobnie jak inne nacje mają przy swoich domkach i domeczkach ogródki jeżeli przez ogródek rozumiemy miejsce do uprawy roślin. Mają one formę mini bagienek (kilkanaście, kilkadziesiąt m2), w których uprawiają ryż i ryżo podobne rośliny. Jednym z ładniejszych widoków stanowią kwiaty w tysiącach kolorów i odmian. O każdej porze roku można spotkać kwitnące kolorowe kwiaty często również pachnące. Dość mocno rzucającą się w oczy rośliną(ze względu na ich ilość)  jest pewien gatunek palm, którą hoduje się dla wspomnianych już odurzających orzeszków zwanych betel nuts. Owe orzeszki sprzedawane są przez panie zza szklanych szyb, który oprócz sprzedaży orzeszków dostarczają również innego rodzaju usług. Ze względu na to, że azjaci mają bardzo delikatną skórę nie ciężko zorientować się czy dana pani ma wielu klientów czy nie wystarczy policzyć ilość siniaków na jej kolanach i wszystko staje się jasne. Dla zainteresowanych przesyłam link z informacją o tym specyfiku http://en.wikipedia.org/wiki/Betel_nut_beauty.

WEEKEND

Weekend w przeciwieństwie do studenckich realiów w Polsce nie ma 7 dni a w moim przypadku co dwa tygodnie nie ma go prawie w ogóle (w soboty co 2 tyg mam zajęcia od 9-17). Ten tydzień należy do tych lepszych dlatego też mam zamiar należycie go też spędzić a w planie min piątkowa impreza w rytmach (latino pierwsza moja impreza odkąd jestem na Tajwanie). W sobotę wycieczka do ciepłych źródeł co by wygonić szatana z organizmu (po imprezie”all you can drink” jest to bardzo wskazane) i oczywiście nauka, o której nie da się tutaj zapomnieć.

Napiszę coś znowu za kilka wrażeń:)

PS: Zagadka na dziś jaka piosenka (w wykonaniu skośnookiego boys bandu) króluję na azjatyckich listach przebojów.

Kategorie:Hsinchu
  1. Marzec 25, 2010 o 6:24 pm | #1

    jeśli dobrze odszukałem to bedzie to Show Luo z piosenką (Wu Fa Wu Tian / Dance Dance Days), ale boje się pomyśleć co jest niżej..;)

  2. Agata
    Marzec 26, 2010 o 3:25 am | #2

    Kurcze i znowu nie chodziło mi o tą piosenkę ale oczywiście karteczka się należy czekam więc na adres. A reszta do roboty nie chcecie karteczki??

  3. Marzec 28, 2010 o 8:06 pm | #3

    ale fajnie pewnie parę rzeczy z Tajwanu w domu by się znalazło,ale nie pocztówka ;)

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.